Bari … Bari…

Posłuchaj wpisu (2:28)

Czyta syntetyczny głos AI Google

Bari … Bari… – Bari

Zasłużony urlop tym razem wypadł w sierpniu. Lotka rzucona w mapę trafiła w początek obcasa włoskiego buta, czyli Bari. Z dostępem nie ma problemu, bo lot Wizzairem jest bezpośredni i niezbyt długi, a wylot jest z lotniska Chopina.

Z lotniska do hotelu z racji godzin nocnych dostaliśmy się taksówką i na tym pierwszy dzień się zakończył.

Upał psuje szyki

W pierwszy dzień naszego pobytu udaliśmy się na rekonesans okolicy. Zakończył się on jednak niepowodzeniem, gdyż żar lejący się z nieba uszkodził nam mózgi 😉 Kręciliśmy się w kółko jak pies goniący swój ogon 😉 Kolejną próbę podjęliśmy późnym wieczorem, gdy temperatura spadła do 28 stopni.

Wakacje w Bari – brak ciupag

Bari to bardzo ładna miejscowość, choć przez lokalsów nie do końca wykorzystywana i promowana jako kurort wypoczynkowy. Moim zdaniem to błąd. Magnesiki na lodówkę, które chcieliśmy kupić jako pamiątki dla rodzinki i znajomych, można było dostać tylko w kilku miejscach – albo przy forcie, albo przy porcie. Żadnych straganów z pamiątkami, żadnych ciupag z napisem Bari ani nic 😛

Zachód słońca w porcie był jednym z najpiękniejszych, jakie widziałem. Brak chmur, czyściutkie niebo, pomarańczowe słońce i piękna smuga, jaką zostawiało na morzu… Częściowo udało mi się to uchwycić na zdjęciach, ale i tak zostanie w mojej pamięci na długo. Przyjechaliśmy na plażę na tyle wcześnie, że miejscówkę do podziwiania tego spektaklu mieliśmy przednią.

Pizza i spaghetti all’Assassina

Przyjechaliśmy nie tylko zwiedzać, ale też jeść. Zupełnym przypadkiem na mapach pewnego koncernu zza oceanu znalazłem pizzerię, którą na dobrą sprawę widzieliśmy z hotelu. Bardziej niż na turystów była nastawiona na rodowitych mieszkańców, ale przy pomocy tłumacza w/w koncernu udało nam się zamówić pizzę i od tego momentu wieczorami jedliśmy u nich. Pizza z tuńczykiem to do tej pory nie do podrobienia smak, mimo wielu prób i wielu testów w pizzeriach. Polubili nas w tej pizzerii (co nie powinno dziwić) do tego stopnia, że mimo że w karcie nie było pozycji spaghetti all’Assassina, to dla nas przygotowali (to regionalna wersja spaghetti z makaronem gotowanym w oliwie z passatą i specjalnie przypalanym). Naprawdę trudno opisać ten bogaty smak, ale to bardzo ciekawa potrawa.