Koniec sierpnia był idealnym momentem na wakacyjną wyprawę samochodem do Włoch. Celem podróży było Rosolina Mare, niewielki nadmorski kurort położony nad Adriatykiem. Przy okazji zaplanowaliśmy zwiedzanie Wenecji, Padwy, Chioggii i Werony. Już sama droga okazała się atrakcją. Pierwszy dłuższy postój wypadł w Wiedniu. Stolica Austrii pozwoliła na chwilę odpoczynku po wielu godzinach jazdy i była doskonałym przerywnikiem przed dalszą podróżą na południe Europy.
Po opuszczeniu Wiednia rozpoczęło się prawdziwe motoryzacyjne zaskoczenie. Austriackie i włoskie autostrady wydawały się nie mieć końca. W czasach, gdy w Polsce autostrad było jeszcze jak na lekarstwo, jazda szerokimi, równymi drogami robiła ogromne wrażenie. Kolejne estakady, wiadukty i perfekcyjnie utrzymana nawierzchnia pokazywały, jak wygląda nowoczesna infrastruktura drogowa. Szczególne emocje wzbudzały tunele. Było ich tak dużo, że po pewnym czasie przestawało się liczyć, ile ich już minęło. Wyjazd z jednego często oznaczał natychmiastowy wjazd do następnego. Chwilami można było odnieść wrażenie, że góry ogląda się głównie na tablicach informacyjnych, bo większość trasy prowadziła pod nimi.
Wakacje w Rosolina Mare
Po dotarciu do Rosolina Mare rozpoczęły się prawdziwe wakacje. Szeroka piaszczysta plaża, ciepły Adriatyk, palmy i włoska atmosfera sprawiły, że wielogodzinna podróż szybko poszła w zapomnienie. Nie zabrakło plażowania, spacerów promenadą i degustacji włoskich lodów, które – zgodnie z tradycją – smakowały zdecydowanie lepiej niż gdziekolwiek indziej.
Zwiedzanie Wenecji i Padwy
Największą atrakcją była oczywiście Wenecja. Rejs vaporetto, Plac św. Marka, Pałac Dożów, Most Westchnień i niezliczone kanały sprawiały wrażenie, jakby całe miasto było jednym wielkim planem filmowym. Każdy mostek prowadził do kolejnego urokliwego zaułka, a aparat fotograficzny pracował niemal bez przerwy.
Kolejnym przystankiem była Padwa, zachwycająca monumentalną Bazyliką św. Antoniego i eleganckimi placami. Było spokojniej niż w Wenecji, dzięki czemu można było bez pośpiechu chłonąć atmosferę miasta i podziwiać jego zabytki.
Mała Wenecja i Werona
Dużym odkryciem okazała się Chioggia, często nazywana „małą Wenecją”. Kanały, mostki i kolorowe kamienice tworzyły podobny klimat, ale bez tłumów turystów. Spacer po mieście należał do tych momentów, które na długo pozostają w pamięci.
Nie mogło zabraknąć również Werony – miasta Romea i Julii. Średniowieczne uliczki, imponująca Arena i słynny balkon Julii stanowiły obowiązkowe punkty programu. Nawet osoby niezainteresowane literaturą szybko ulegały urokowi tego miasta.
















