Niech te święta będą dla mnie jak tradycyjna sałatka na wigilijnym stole. Pełne różnorodnych barw, zapachów i smaków. Takie, które przywołują wspomnienia z siłą większą niż zapach pierników unoszący się po całym domu. Lubię myśleć, że każda świąteczna chwila jest jak kolejny składnik tej sałatki. Z pozoru zwyczajny. Ale razem tworzą coś, bez czego trudno wyobrazić sobie świąteczny stół.
Doprawić nowy rok szczyptą szaleństwa

Życzę sobie, aby nowy rok był idealnie doprawiony. Dodaję do niego szczyptę szaleństwa.
Życie bez odrobiny spontaniczności bywa jak sałatka bez przypraw. Niby jest, ale czegoś wyraźnie brakuje. Dorzucam solidną garść zdrowia, bo to składnik, którego nigdy nie może zabraknąć. Oraz ogromną porcję serdeczności, która potrafi rozgrzać lepiej niż kubek gorącego kakao.
Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku wszystko będzie współgrało ze sobą w doskonałej harmonii. Niech plany układają mi się równie dobrze jak świąteczne potrawy na stole.
A jeśli coś się od czasu do czasu „przypali”? Niech stanie się tylko zabawną historią do wspominania przy kolejnych świętach. W końcu odrobina chaosu często dodaje życiu najlepszego smaku.
Magiczne kalorie i rozpływające się obowiązki
Życzę sobie również, aby świąteczne kalorie miały magiczną moc znikania. Szybciej niż ostatni kawałek sernika. A obowiązki po świętach rozpływały się równie skutecznie jak śnieg w pierwszych promieniach zimowego słońca.
Niech uśmiech pojawia się częściej niż pytanie „kiedy wreszcie będą święta?”. Dobry humor niech towarzyszy mi przez cały rok. Nawet wtedy, gdy choinka dawno wróci do pudełka.
Niech każdy dzień nowego roku przynosi mi powody do radości. Mnóstwo ciepła. Życzliwych ludzi wokół. I wiele małych chwil, które z czasem staną się najpiękniejszymi wspomnieniami.
Niech życie smakuje wyśmienicie. Dokładnie tak, jak najlepsza świąteczna sałatka przygotowana z sercem i odrobiną humoru.