Od śmingusa dyngusa po urodzinowe tańce

Posłuchaj wpisu (1:04)

Czyta syntetyczny głos AI Google

Od śmingusa dyngusa po urodzinowe tańce – Ursus

Śmigus Dyngus i inne kwietniowe tradycje

Kwiecień rozpoczął się świątecznie od śmigusa-dyngusa, który przyniósł niespodziankę w postaci lekko spóźnionego tortu urodzinowego, dzielonego z chrześniakiem. Młody jest jeszcze za młody, by podzielać moje pasje. Ja jestem już za stary, by konkurować z nim w grach wideo, takich jak FIFA. Udaje mi się go czasem pokonać, gdy podstępnie go rozpraszam. Moje ręce, przyzwyczajone do joysticków, nie radzą sobie z padami wymagającymi precyzji godnej pająka lub węża. Prędzej Rafcio podzieli moją miłość do dobrych alkoholi, niż zagramy razem w Fortnite.

W kwietniu odbyły się również chrzciny Marcelka, który dzielnie znosił uroczystość w garniturze, choć na boso.

Bawiliśmy się także na kolejnej rocznicy 18. urodzin Iwony. Zabawa była udana, choć tego dnia nie mogłem włączyć trybu tańca. Bez odpowiedniego „smarowania” daleko się nie zajedzie.