Już od wczesnego rana okolice lotniska przypominały wielką pielgrzymkę fanów samolotów. Jedni przyjechali z profesjonalnymi aparatami wyposażonymi w obiektywy wielkości małej armaty, inni z dziećmi na ramionach, a jeszcze inni z przekonaniem, że uda się znaleźć miejsce w cieniu. Ostatnia grupa szybko przekonała się, że optymizm również ma swoje granice. Na płycie lotniska błyszczały maszyny z różnych zakątków świata. Każdy samolot wyglądał, jakby właśnie przyjechał na konkurs elegancji, choć większość z nich za chwilę miała udowodnić, że potrafi znacznie więcej niż tylko dobrze prezentować się na zdjęciach. Gdy rozpoczęły się pokazy, wzrok wszystkich skierował się ku niebu. Myśliwce przecinały powietrze z prędkością, przy której mrugnięcie okiem wydawało się zbyt długą przerwą. Piloci wykonywali akrobacje, które dla zwykłego kierowcy oznaczałyby natychmiastową utratę prawa jazdy, a dla publiczności były powodem do gromkich braw. Największym wyzwaniem okazało się jednak śledzenie samolotów i jednoczesne robienie zdjęć. Efektem wielu fotograficznych prób były dziesiątki ujęć idealnie ostrego… błękitnego nieba oraz niewielkiej kropki, która według autora miała być odrzutowcem. Między pokazami tłumy cierpliwie spacerowały wśród statycznej wystawy maszyn. Każdy chciał zajrzeć do kokpitu, dotknąć skrzydła albo przynajmniej zrobić zdjęcie z samolotem w tle. Kolejki tworzyły się błyskawicznie, ale nikt specjalnie nie narzekał – w końcu lotnictwo uczy cierpliwości jeszcze przed startem. Pod koniec dnia uszy miały już za sobą solidny trening wytrzymałości, a karki przypominały, że przez kilka godzin patrzyły niemal wyłącznie w górę. Mimo to uśmiechy nie znikały z twarzy uczestników.
Radom Air Show
Radom
08/2015