KSW Coloseum

Wejście na Narodowy przypominało pielgrzymkę fanów adrenaliny. Ponad 50 tysięcy osób uznało, że najlepszym sposobem na spędzenie ciepłego czerwcowego wieczoru jest oglądanie, jak dorośli faceci próbują przekonać się nawzajem do drzemki za pomocą pięści. I trzeba przyznać – był to doskonały wybór.

Pudzianowski vs. Szpilka – od „będzie łatwo” do „co tu się właśnie wydarzyło?!”

Gdy Mariusz Pudzianowski wyszedł przy swoim kultowym „Górą Ty”, cały stadion śpiewał tak głośno, że ptaki nad Warszawą zaczęły szukać nowego miejsca do życia.
Pierwsza runda? Pudzian rzucał Szpilką jak reklamówką z zakupami, a każdy cios z góry wywoływał taki ryk, jakby właśnie rozdawali darmowe kebaby. I wtedy… druga runda.
Szpilka wstał, spojrzał na Pudziana z miną „teraz moja kolej” i jednym lewym sierpowym wyłączył legendę strongmanów szybciej niż mama wyłącza internet po 22:00. Na trybunach połowa ludzi skakała z radości, druga połowa sprawdzała, czy to przypadkiem nie ukryta kamera.

Pawlak vs. Romanowski – walka, po której plastry dostały PTSD1

Jeśli ktoś myślał, że ogląda sport, to szybko zrozumiał, że to raczej konkurs na największą odporność na ból. Panowie bili się tak zawzięcie, że chyba nawet rękawice zaczęły prosić o przerwę. Każde uderzenie było słychać na drugim końcu stadionu, a gdy Paweł Pawlak zaczął zasypywać Romanowskiego łokciami w parterze, sędzia uznał, że dalsze oglądanie tego powinno być objęte kategorią 18+.

Mamed Khalidov – fizyka zadzwoniła i powiedziała, że rezygnuje

Przed walką wieczoru wszyscy byli podekscytowani, ale nikt nie był gotowy na to, co wydarzyło się później. Mamed i Scott Askham krążyli wokół siebie, badając dystans. Publiczność reagowała na każdy ruch, jakby oglądała finał serialu, którego nikt nie chciał zaspoilerować. Aż nagle… Mamed postanowił na chwilę przestać obowiązywać prawa grawitacji. Wyskoczył w powietrze i odpalił kopnięcie tak efektowne, że wyglądało, jakby ktoś przypadkiem włączył film akcji zamiast transmisji sportowej. Askham padł na matę, a stadion eksplodował takim rykiem, że sejsmografy prawdopodobnie zaczęły się zastanawiać, czy przypadkiem nie wróciły dinozaury.

Gdy światła zgasły, a tłum ruszył w stronę Mostu Poniatowskiego, wszyscy wyglądali podobnie: zachrypnięci, zmęczeni i szczęśliwi. Jedni analizowali nokauty, inni dyskutowali, czy Pudzian jeszcze wróci, a jeszcze inni próbowali sobie przypomnieć, gdzie zaparkowali samochód przed ośmioma godzinami. Jedno było pewne – KSW Colosseum 2 nie było zwykłą galą. To był wieczór, po którym struny głosowe złożyły wypowiedzenie, emocje przeszły na nadgodziny, a 50 tysięcy ludzi wróciło do domu z przekonaniem, że właśnie uczestniczyło w największym spektaklu od czasu, gdy ktoś wymyślił, że bicie się w klatce może być świetną rozrywką.

  1. Zespół stresu pourazowego ↩︎