Dwa torty, dwa charaktery i siostra z cukrem zamiast krwi

Dwa torty, dwa charaktery i siostra z cukrem zamiast krwi – Krasnosielc
Krasnosielc 03/2017

Są zdjęcia, które przypominają o ważnych chwilach. Są też takie, które przypominają, że w naszej rodzinie poczucie humoru jest równie ważne jak dobry deser. Na stole stoją dwa torty. Pierwszy to Zygzak McQueen – idealny dla mojego chrześniaka Rafcia, który w tamtym czasie miał więcej energii niż cały pit stop Formuły 1. Drugi to tort dla mnie – w kształcie butelki whisky. Symbol dorosłości, doświadczenia i coraz częstszych westchnień przy wstawaniu z kanapy. Różnica pokoleń została przedstawiona w sposób wręcz cukierniczo perfekcyjny. Rafał dostał bohatera z bajki, a ja… bohatera sobotnich wieczorów. Oczywiście wszystko było z ciasta i masy cukrowej, więc jedyne procenty tego dnia znajdowały się w poziomie mojego zachwytu. Największe uznanie należy się jednak mojej siostrze Marcie, bo to właśnie ona stworzyła oba torty. Nie wiem, jak to robi, ale zwykły biszkopt zamienia w małe dzieło sztuki. Jeden wyglądał, jakby miał za chwilę odjechać z piskiem opon, drugi jak ekskluzywna butelka wyjęta prosto z półki. Krojenie takich tortów było niemal przestępstwem. Patrząc dziś na to zdjęcie, dochodzę do wniosku, że życie świetnie mieści się na jednym stole. Z jednej strony dziecięce marzenia o wyścigach i przygodach. Z drugiej dorosłość, która coraz częściej cieszy się z wygodnego fotela i spokojnego popołudnia.
Jedno się jednak nie zmieniło – obaj byliśmy równie szczęśliwi ze swoich tortów. Rafał miał swojego McQueena, ja swoją „whisky”, a Marta po raz kolejny udowodniła, że talent w rodzinie potrafi być naprawdę… słodki.

#