Stand-up Comedy w Centrum Kultury

 Stand-up Comedy w Centrum Kultury – Grodzisk Mazowiecki
Grodzisk Mazowiecki 04/2015

W powietrzu unosiła się mieszanka ciekawości i lekkiego niepokoju, w końcu podczas stand-upu nigdy nie wiadomo, czy kolejny żart nie będzie dotyczył właśnie kogoś siedzącego w pierwszym rzędzie. Na scenie pojawiła się trójka doskonale znana fanom polskiego stand-upu – Abelard Giza, Katarzyna Piasecka i Kacper Ruciński. W programie „Jeszcze to”, który od premiery w 2014 roku podbijał kolejne miasta, każdy z nich prezentował zupełnie inny styl, ale razem tworzyli mieszankę, od której trudno było oderwać uwagę. Abelard Giza jak zwykle z ogromnym spokojem prowadził publiczność przez historie, które zaczynały się całkiem niewinnie, by po chwili skręcić w kierunku zupełnie nieprzewidywalnych skojarzeń. Codzienne sytuacje, absurdalne obserwacje i odrobina prowokacji sprawiały, że śmiech pojawiał się jeszcze zanim wybrzmiała puenta. W jego wykonaniu nawet najzwyklejsze wydarzenia nabierały komicznego wymiaru. Po nim scenę przejęła Katarzyna Piasecka, która z charakterystycznym dystansem opowiadała o relacjach damsko-męskich, rodzinnych przyzwyczajeniach i codziennych absurdach. Jej błyskotliwe komentarze trafiały zarówno do kobiet, jak i mężczyzn, a na widowni co chwilę można było dostrzec osoby śmiejące się z lekkim zakłopotaniem, bo opisywane sytuacje brzmiały zaskakująco znajomo. Kacper Ruciński dopełnił wieczór energią i żywiołowością. Błyskawiczne tempo opowieści, trafne obserwacje i inteligentne puenty sprawiały, że sala wybuchała śmiechem niemal bez przerwy. Jego kontakt z publicznością wyglądał tak naturalnie, jakby spotkał grupę znajomych, z którymi właśnie opowiada najzabawniejsze historie z życia. Największą siłą programu okazała się różnorodność. Każdy z komików mówił o innych sprawach i robił to na swój sposób, dzięki czemu wieczór ani przez chwilę nie zwalniał tempa. Co kilka minut salę wypełniały kolejne fale śmiechu, a niektóre żarty wywoływały tak długie owacje, że artyści musieli cierpliwie czekać, aż publiczność ponownie złapie oddech. Nie zabrakło również spontanicznych improwizacji. Wystarczył głośniejszy śmiech, przypadkowy komentarz z widowni czy nietypowa reakcja jednego z uczestników, aby błyskawicznie stały się elementem występu. Takie momenty należały do najzabawniejszych, bo nikt – łącznie z samymi komikami – nie wiedział, w którą stronę potoczy się sytuacja. Z każdą kolejną minutą atmosfera robiła się coraz swobodniejsza. Widzowie przestawali być jedynie obserwatorami i stawali się częścią spektaklu, reagując oklaskami, śmiechem i spontanicznymi brawami po szczególnie udanych puentach. Nawet osoby, które przyszły z zamiarem zachowania kamiennej twarzy, szybko skapitulowały.

#