Wybrałem się do Centrum Kultury na występ Kabaretu Skeczów Męczących. Już od wejścia było jasne, że tego wieczoru mięśnie brzucha przejdą trening bardziej intensywny niż na siłowni. Sala wypełniła się po brzegi, a publiczność wyglądała tak, jakby przyszła po receptę na dobry humor. I rzeczywiście – recepta została zrealizowana w stu procentach. Artyści od pierwszych minut wrzucili najwyższy bieg i ani przez chwilę nie pozwolili zwolnić tempa. Kolejne skecze trafiały w punkt, pokazując codzienne sytuacje w tak krzywym zwierciadle, że człowiek zaczynał się zastanawiać, czy przypadkiem nie śmieje się z samego siebie. Każda postać była przerysowana dokładnie tyle, ile trzeba, aby łzy płynęły ze śmiechu, a nie ze wzruszenia. Największym zaskoczeniem okazało się to, że nawet najkrótsze przerwy między skeczami potrafiły wywoływać salwy śmiechu. Publiczność reagowała błyskawicznie, a atmosfera przypominała rodzinne spotkanie, na którym wszyscy nagle odkrywają, że mają identyczne poczucie humoru. Po ponad stu minutach zabawy miałem wrażenie, że śmiałem się nieprzerwanie. Policzki bolały bardziej niż po wizycie u dentysty, tylko tym razem nikt nie miał ochoty narzekać. Wychodząc z sali, zauważyłem, że niemal każdy opuszczał Centrum Kultury z szerokim uśmiechem i miną człowieka, który właśnie naładował akumulatory śmiechem na kilka kolejnych tygodni.
Kabaret Skeczów Męczących w Centrum Kultury Grodzisk Mazowiecki
Grodzisk Mazowiecki
02/2015