Wycieczka do ZOO

Posłuchaj wpisu (1:06)

Czyta syntetyczny głos AI Google

7 sierpnia przed samym wyjazdem na zasłużony (choć nie do końca wypoczynkowy) urlop, służbowo pełniąc obowiązki opiekuna, byłem w warszawskim ZOO. Pogoda dopisywała, dzieciaki jakoś specjalnie nie doskwierały (tylko się dość szybko zmęczyły). Prywatnie w ZOO nie byłem od dobrych 3, może czterech lat. Nie było najlepszej atrakcji, jaką zapamiętałem z poprzedniej wizyty, a więc szympansów rzucających w odwiedzających ludzi swoimi odchodami. Zwiedzenie moja grupa zaczęła właśnie od małp.

Przez prawie 3 godziny udało nam się zwiedzić wszystko poza akwarium, którego po prostu zapatrzeni w małpy nie zauważyliśmy. A jak już się zorientowałem, gdzie jest, to dzieciaki nie miały siły (co dziwne, siły wróciły, jak weszliśmy na plac zabaw).

Co ciekawe w moim przypadku, żeby pojechać do warszawskiego ogrodu zoologicznego, musiałem pojechać do Grójca (a wcześniej jeszcze do Grodziska Mazowieckiego), przyjechać do Warszawy, a w drodze powrotnej zaliczyć znowu i Grójec, i Grodzisk (ahh te remonty dróg 😉 )

Zdjęcia z wycieczki