Dzisiejszego wieczoru na PGE Narodowym nie liczymy goli, nie mierzymy spalonych i nie czekamy na rzuty karne. Dziś liczy się jedno – kto wyjdzie z klatki o własnych siłach. Na trybunach niemal 58 tysięcy kibiców. To nie jest zwykła publiczność – to prawdziwe morze ludzi. Gdy wszyscy jednocześnie krzyknęli „KSW!”, podobno sejsmografy odnotowały lekkie drgania, a gołębie nad Stadionem Narodowym postanowiły przenieść się na Stare Miasto. Organizatorzy przygotowali jedenaście pojedynków, z czego aż pięć o pas mistrzowski. Innymi słowy – pasów było dziś więcej niż na lotnisku podczas kontroli bagażu. Ale zanim przejdziemy do walki wieczoru, wydarzyło się coś, na co wielu kibiców czekało od lat. Do klatki wrócił Łukasz „Juras” Jurkowski! Legenda polskiego MMA, pierwszy zwycięzca turnieju KSW, człowiek, który pamięta czasy, gdy gale odbywały się w hotelowych salach, a nie na największym stadionie w kraju. Powrót Jurasa wywołał aplauz większy niż koncert największych gwiazd muzyki. Gdy pojawił się na ekranach, wielu kibiców miało w oczach łzy wzruszenia… albo po prostu dym z efektów pirotechnicznych.
Wpisy
TagI
Austria Bari Bałtyk Bratysława Budapeszt Bukowina Tatrzańska Czechy dolina królów Dunaj Egipt Golf góry Hurghada impreza jedzenie jezioro kebab Luxor Marsa Alam morze Mrzeżyno narty nowy rok pizza praca rodzina samolot spagetti spotkanie sylwester szkoła Słowacja urodziny wesele Wiedeń woda wyjazd Węgry Włochy zabawa Zakopane zima ślub śnieg święta

