Druga część długiego weekendu (ta pracująca ;)) miała miejsce w Darłowie/Darłówku. Pogodę miałem rewelacyjną co widać na zdjęciach i dzięki temu moja skóra zmieniła kolor na brązowo/czerwony (tzn w tych miejscach, które były na działanie słońca wystawiane, a żeby Greenpeace mnie nie chciało spowrotem do morza wrzucić opalałem się w ogródku).
Dzięki temu weekendowi zacząłem lubić swoją pracę na nowo i myślę że zarówno Grójec jak i Wilanów powinny zażądać dostępu do morza, niekoniecznie musi być to Bałtyk, na Adriatyk też bym się nie pogniewał a i do pracy bym przychodził punktualniej i na dłużej. Jak wyglądał mój pobyt pracowniczy w Darłowie i Darłówku pokazują zdjęcia.
