Już po raz drugi w tym roku wyruszyłem na kurs jogi (pierwszy mój wyjazd jogowy miał miejsce pod koniec grudnia zeszłego roku) kurs rozpoczynał się 10 sierpnia jednak ja jechałem już 8 przez co niestety nie miałem możliwości uczestnictwa w ślubie i weselu Kasi i Krzyśka (notabene nowa młoda para na weselu Marty i Pawła – zrządzenie losu :P).
Tym razem poszedłem na całość i ćwiczyłem jogę dzielnie przez dwa kursy (czyli jak niektórzy liczą – nadrobiłem rok). Na pierwszym kursie wszystko mnie bolało (co jest normalne), wszystko mi się rozciągało (tzn to wszystko co się na jodze ćwiczy :P) i ćwiczenie nie sprawiało mi takiej przyjemności jak w drugim kursie, gdzie już wszystkie bule przeszły i ćwiczyło mi się na tyle rewelacyjnie ze zaryzykowałem stwierdzenie, że na trzecim „turnusie” byłbym jednym z lepszych.
Na drugi kurs dojechała moja siostra Renatka co dodatkowo mnie motywowało choć w giętkości to ja jej nie dorównam.
Po przyjeździe do Charbrowa i rozstawieniu się w pokojach od razu ruszyliśmy do Łeby by przywitać się z morzem. Przywitałem się nie tylko z morzem, spacerując po plaży spotkałem kabaret Paranienormalni a jako że jestem ich fanem chciałem zrobić sobie zdjęcie na co się oczywiście zgodzili, zdjęcia robiła Małgosia (która mnie tam przywiozła), chwilę po zdjęciu wróciła się Ania (sensey) która zauważyła że nas nie ma obok i „dyskretnie” spytała „co to za ludzie?” a na tak zadane pytanie zanim ja zdążyłem odpowiedzieć Igor (odgrywający rolę Mariolki) powiedział ze „po prostu chcieli sobie zrobić zdjęcie z Waldkiem” a na pytanie „to wy znacie Waldka” Robert odpowiedział „wszyscy znają Waldka!”. Ania została na ziemi tylko pod wpływem silniejszej nad samym morzem grawitacji w innym miejscu z dumy uniosłaby się do góry (i byłby problem kto poprowadzi kurs :P).
Będąc nad morzem trzeba to wykorzystać do opalania się 🙂 niestety by nie dostać oparzeń wysmarowałem się kremem z filtrem 30 i mimo leżenia plackiem 5 godzin na plaży nie opaliłem się wcale (no dobra opaliłem się pod kolanami, gdzie się nie do końca posmarowałem) oczywiście następnego dnia (i przez kolejny tydzień) pogoda była nie do końca do opalania, ale gdy pogoda się poprawiła zainwestowałem w krem z filtrem 5 i wyjechałem z Łeby opalony :-). Co wieczór (praktycznie) odbywałem przez całe dwa tygodnie spacery plażą na mniejsze lub większe dystanse, co spowodowało że po przyjeździe siostry miałem przygotowanie do tego by „z buta” uderzyć z Łeby na wydmy i z powrotem razem jakieś 20 km. W drodze powrotnej peeling miałem już taki dobry, że zaczęło mnie boleć chodzenie po piasku i założyłem sandałki. To nie jedyna „kontuzja” jaka mnie spotkała, niestety bark znowu dał znać o sobie i znowu nie dałem razy robić stania na przedramionach 🙁 za to robię już Salamba sarvangasanę czyli świecę oczywiście z pomocą krzesła). Nie mam żadnych nowych zdjęć jak ćwiczę, bo robiłem głównie siostrze a ze ćwiczę jogę już nikogo nie dziwi i nie muszę niczego udowadniać :-).
Poza jogą i spacerami trzecią główną rozrywką było polowanie na zachód słońca i to udało się dopiero pod koniec drugiego tygodnia dwa razy :-).
Co jeszcze o kursie, o ćwiczeniach nie będę pisał, bo się nie znam (mimo że jestem instruktorem Savasany) za to jedzenie to coś na czym się znam a było pyszne, brakowało w nim tylko jednej rzeczy, ale to głównie mi brakowało. Poza brakiem mięsa nie można było mu nic zarzucić, nie musiałem podlizywać się pieskowi by podjadać z miski, gdyż z reguły po obiedzie i kolacji byłem tak najedzony, że nie miałem już miejsca :-)(przepisy Narine będą tutaj). Jako że to nie tylko moje zdanie świadczy, że podczas drugiego kursu na ognisku panie z pokoju nr 7 wyśpiewały pod melodię „Hey Sokoły” utwór chwalący Kuchnię Narine i jej rodziny.
Powrót z Charbrowa nastąpił płynnie i bez większych sprzeczek z prowadzącym nas Krzysztofem Hołowczycem zaklętym w moim telefonie.
Bałtyk choinka Darłówko edukacja gazeta góry impreza jedzenie jezioro Mikołaj miłość morze młodość narty nauka nowy rok podstawówka Polska Grupa Partner praca rodzina samolot sesja spotkanie sylwester szkolenie szkoła taniec technikum turcja urodziny walentynki wenezuela wesele woda wyjazd zabawa zachód słońca zawodówka ślub święta
Wpisy
- październik 2025 (1)
- sierpień 2025 (1)
- czerwiec 2025 (1)
- luty 2025 (1)
- październik 2024 (1)
- sierpień 2024 (1)
- lipiec 2024 (3)
- czerwiec 2024 (1)
- maj 2024 (1)
- kwiecień 2024 (1)
- marzec 2024 (1)
- luty 2024 (1)
- styczeń 2024 (1)
- sierpień 2023 (1)
- grudzień 2019 (1)
- maj 2017 (1)
- lipiec 2011 (2)
- maj 2011 (1)
- kwiecień 2011 (1)
- styczeń 2011 (1)
- grudzień 2010 (1)
- październik 2010 (2)
- wrzesień 2010 (2)
- czerwiec 2010 (2)
- maj 2010 (2)
- kwiecień 2010 (1)
- luty 2010 (1)
- styczeń 2010 (1)
- grudzień 2009 (1)
- październik 2009 (1)
- wrzesień 2009 (1)
- sierpień 2009 (3)
- lipiec 2009 (1)
- czerwiec 2009 (2)
- maj 2009 (1)
- kwiecień 2009 (1)
- luty 2009 (2)
- styczeń 2009 (2)
- grudzień 2008 (3)
- listopad 2008 (1)
- wrzesień 2008 (1)
- sierpień 2008 (1)
- lipiec 2008 (2)
- czerwiec 2008 (2)
- maj 2008 (2)
- kwiecień 2008 (2)
- marzec 2008 (3)
- luty 2008 (3)
- styczeń 2008 (2)
- grudzień 2007 (1)
- marzec 1978 (1)
