Malta 2025

Urlop na Malcie rozpoczął się od… przygody! WizzAir postanowił, że czas to pojęcie względne, więc zamiast o 16:15, wystartowaliśmy dopiero tuż przed 18:00. Do tego samolot spóźnił się tak, że na miejsce dotarliśmy dopiero o 21:00, ale na szczęście wypożyczalnia samochodów była wciąż otwarta – inaczej moglibyśmy zostać na lotnisku z walizkami jak prawdziwi turyści.

Jazda na Malcie to już osobna historia – ja jako pasażer przeżywałem każdy zakręt, a kierowca testował swoje umiejętności jeżdżenia pod prąd. Po tym wszystkim dotarliśmy do naszej willi, której basen i jacuzzi stały się naszymi nowymi najlepszymi przyjaciółmi. W końcu poszliśmy spać po 2 w nocy, bo kto by się spieszył przecież to urlop?

Kolejnego dnia przyszedł test wytrzymałości – 1,5 kilometra pod górę, przy 40 stopniach w cieniu, czułem się jakbym zrobił półmaraton. Po tym marszu byliśmy gotowi na każdą przygodę!

A potem Wioska Papaja, miejsce, gdzie scenki z serialu odbywają się na żywo, widoki są cudowne każdy znajdzie coś dla siebie, a na końcu można odpocząć przy basenie, żeby nie myśleć o szpinaku.

Po pełnym dniu relaksu, wybraliśmy się przerz całą wyspę zobaczyć St Peter’s Pool, wszyscy mówili ze trzeba to zobaczyć, nie sprawdzałem w necie jak to wygląda i inaczej to sobie wyobrażałem ale trzeba przyznać ze miejsce jest ładne choć nazwa „plaża” to może lekka przesada – tam to skała na skale, z naszej 6 i pół osobowej wycieczki 3 osoby skoczyły więc nie przyjechaliśmy na darmo!

Na kolejny dzień zaplanowaliśmy rejs – płynęliśmy wokół Malty, zwiedzając jaskinie wyrzeźbione przez morze w maltańskich wapieniach, do niektórych nawet wpływaliśmy. Na Comino plaża była ładna, ale to dopiero Blue Lagoon zrobiło piorunujące wrażenie – czysta woda i pływające obok ryby raj dla posiadaczy masek! Dla ułatwienia statem miał swoje prywatne kąpielisko odo okoła i dostać się można było skacząć lub grzecznie pomostem ze statku.

Na koniec jeszcze Valetta – pełna schodów, ale widoki wynagradzały każdy krok. Dolne ogrody Barrakka (jeszcze na luzie) jak i Górne ogrody Barrakka warte są są odwiedzenia ale i tak największe wrażenie zrobiła Fontanna Trytona, dzieęki której dowiedziałem się, że syrenka może mieć faceta – kto by pomyślał! Wróciliśmy na lotnisko, a powrót przebiegł bez problemów. I tak zakończyła się nasza pełna przygód maltańska podróż!

Bałtyk choinka Darłówko edukacja gazeta góry impreza jedzenie jezioro Mikołaj miłość morze młodość narty nauka nowy rok podstawówka Polska Grupa Partner praca rodzina samolot sesja spotkanie sylwester szkolenie szkoła taniec technikum turcja urodziny walentynki wenezuela wesele woda wyjazd zabawa zachód słońca zawodówka ślub święta