Zasłużony urlop tym razem wypadł w sierpniu i lotka rzucona w mapę trafiła w początek obcasa włoskiego buta czyli Bari. Z dostępem nie ma problemu bo lot Wizzairem jest bezpośredni i niezbyt długi, a wylot jest z lotniska Chopina.
Z lotniska do hotelu z racji godzin nocnych dostaliśmy się taksówką i na tym pierwszy dzień sią zakończył.
W pierwszy dzień naszego pobytu udaliśmy się na rekonesans okolicy, który jednak zakończył się niepowodzeniem gdyż żar lejący się z nieba uszkodził nam mózgi 😉 i kręciliśmy się w kółko jak pies goniący swój ogon 😉 kolejną próbę podjeliśmy późnym wieczorem gdy temperatura spadła do 28stopni.
Bari to bardzo ładna miejscowość, choć przez lokalsów nie do końca wykorzystywana i promowana jako kurort wypoczynkowy, moim zdaniem to błąd. Magnesiki na lodówkę które chcieliśmy kupić jako pamiątki dla rodzinki i znajomych można było dostać tylko w kilku miejscach albo przy forcie albo przy porcie, żadnych straganów z pamiątkami, żadnych ciupag z napisem Bari ani nic 😛
Zachód słońca w porcie był jednym z najpiękniejszych jakie widziałem, brak chmur czyściutkie niebo, pomarańczowe słońce i piękna smuga jaką zostawiało na morzu częściowo udało mi się uchwycić na zdjęciach, ale i tak zostanie w mojej pamięci na długo, przyjechaliśmy na plażę na tyle wcześnie, że miejscówkę do podziwiania tego spektaklu mieliśmy przednią.
Przyjechaliśmy nie tylko zwiedzać, ale też jeść, zupełnym przypadkiem na mapach pewnego koncernu zza oceanu znalazłem pizzerię, którą na dobrą sprawę widzieliśmy z hotelu. Bardziej niż na turystów była nastawiona na rodowitych mieszkańców, ale przy pomocy tłumacza w/w koncernu udało nam się zamówić pizzę i od tego momentu wieczorami jedliśmy u nich. Pizza z tuńczykiem to do tej pory nie do podrobienia smak mimo wielu prób i wielu testów w pizzeriach. Polubili nas w tej pizzerii (co nie powinno dziwić) do tego stopnia że mimo że w karcie nie było pozycji spaghetti all’Assassina to dla nas przygotowali (to regionalna wersja spaghetti z makaronem gotowanym w oliwie z passatą i specjalnie przypalany) naprawdę trudno opisać ten bogaty smak ale bardzo ciekawa potrawa.
















