Ach, ta moja historia! Urodziłem się w ’78 (47 lat, 10 miesięcy, 22 dni temu), więc gdybym był winem, już bym miał wartość kolekcjonerską. Ale nie, zamiast tego, wybrałem bycie leniwym płodem, który nie przejmuje się terminami. To się nie zmieniło – nadal jestem mistrzem prokrastynacji. Gdybym wiedział, że urodzenie się po kuzynce da mi tytuł „młodego”, to bym się pospieszył. Ale nie, musiałem czekać, aż sama zacznie mówić do mnie „stara”.
Przedszkole? Pff, ominąłem je z gracją, bo byłem zbyt bystry. Zerówkę skończyłem z wynikiem „bardzo dobrym” – oczywiście z uśmiechem. Moja edukacja trwała… i trwa… i nikt nie wie, kiedy się skończy. Podstawówka? Skończyłem ją z takim wynikiem, że aż wstyd mówić. Potem było Polish International Colage, szkoła, która już nie istnieje, ale ja tam zostawiłem swój ślad – dosłownie, bo jestem mechanikiem samochodowym – choć nie wszyscy tak myślą :-). W technikum rozwinąłem skrzydła, założyłem radiowęzeł i zacząłem przygody z muzyką i kobietami – obie pasje trwają do dziś skreslono na polecenie żony 😉.


















